~Violetta~
Kiedy weszłam do sali zauważyłam Diego, dlatego przysiadłam się do niego. Byłam zaskoczona bo Diego wstał i usiadł na samym końcu. Później z nim pogadam, bo nie będę za nim biegać jak taki piesek.
Wtedy do sali wszedł przystojniak z zielonymi oczami.
- Przepraszam za spóźnienie. -rzucił i usiadł obok mnie. Miał niesamowity głos. Pablo tylko go ostrzegł, że to ostatni raz kiedy odpuszcza mu spóźnienie. Trochę było mi go szkoda. Na lekcji z dyrektorem Studia nie robiliśmy nic specjalnego. Kiedy Pablo zakończył naszą lekcję pobiegłam do szafki, żeby zabrać ubranie do ćwiczeń z Gregorio. Następnie poszłam razem z Cami i Fran do szatni i przebrałam się . Równo o 9.00 zaczęłyśmy zajęcia z tańca...
~Diego ~
Nie mogłem nic zrobić. Violetta nic mi nie chciała powiedzieć. A co jeśli coś przede mną ukrywa?? Muszę to sprawdzić. Wiem razem z dziewczynami mamy zajęcia z tańca , ale nie mam innego wyjścia. Poszedłem do szatni dziewczyn i zacząłem przeszukiwać torbę Violetty. W końcu znalazłem jej telefon.
- Co ty robisz?!- usłyszałem czyiś głos i odwróciłem się.
~ Violetta ~
Nie wiedziałam, że zajęcia będą tak wyczerpujące. Nawet nie jesteśmy w połowie a ja już nie mam siły. Postanowiłam pójść do szatni po wodę.
- Panno Castillo gdzie się pani wybiera ? - spytał Gregorio.
- Idę po wodę. - rzuciłam.
- Przykro mi trzeba było o tym wcześniej pomyśleć. Zostajesz.! -krzyknął.
- Masz weź moją - powiedziała Fran i podała mi butelkę z wodą.
- Dzięki - odpowiedziałam.
~Diego ~
- Co ty robisz? - spytał jakiś zielonooki chłopak.
- Nie twoja sprawa.
- Mama cię nie uczyła , że nie grzebie się w czyiś rzeczach ?
- To torba mojej dziewczyny . Mogę z nią robić co chcę!
- To że jest twoją dziewczyną nie zmienia faktu , że to jej torba.
- W ogóle co cię to obchodzi to nie twoja sprawa.
- Ale twojej dziewczyny tak. Ciekawe co ona na to ? - rzucił szatyn i posłał mi wesoły uśmieszek.
- Szukasz problemu ? - powiedziałem i go popchnąłem.
- Ja nie, ąle ty na pewno skoro przeglądasz cudze rzeczy. - on popchnął mnie jeszcze mocniej.
- Tylko na tyle cię stać??? - spytałem.
- Sorry ale nie bije dzieci bez kasku .
- Ale ja tak. !- powiedziałem i rzuciłem się na niego z pięściami. No i tak zaczęła się bujka...
~ Violetta ~
Właśnie Gregorio zakończył zajęcia. To było trochę dziwne ale nie było na nich Diego oraz tego nowego chłopaka. Czy to może mieć ze sobą jakiś związek? Nie wiem. Lepiej żeby nie. Poszłam do szatni, by się przebrać. Jednak zanim tam doszłam z damskiej szatni dochodziły jakieś krzyki. Rozpoznałam głos Diego. Weszłam tam jak najszybciej i zobaczyłam NOWEGO leżącego na podłodze. Właściwie czemu mówię na Niego nowy skoro to nie on tylko ja jestem nowa? Okey od teraz będzie to po prostu zielonooki szatyn.
Więc on leżał na podłodze , a Diego na nim i wzajemnie okładali się pięściami.
- Dosyć ! - krzyknęłam.
- To on ...- zaczął Diego.
- Taaa jasne. - zabrałam torbę i wyszłam z szatni.
Prawidłowo powinnam mieć zajęcia z Angie, ale źle się czuła i nie przyszła do Studio. Tym lepiej dla mnie. Nie chciałam dzisiaj już oglądać Diego. Zastanawiało mnie jedno. Co oni robili w damskiej szatni ?. Nie wnikam. Najbardziej z tego wszystkiego boli mnie to, że Diego mnie okłamał. Kiedy ostatnim razem doszło do bujki obiecał , że już więcej nie będzie. Znając życie to Diego zaczął. Zielonooki szatyn wydawał się raczej spokojny. Teraz nic nie jest pewne. Wyszłam ze Studia jak najszybciej się dało. Ludzie patrzyli na mnie jak na wariatkę nie wiedząc co się stało. A Diego kolejny raz zawiódł. Nie mogłam wrócić domu, domu ciotki Diego. Chodziłam bez celu po parku. Natrafiając na boisko do koszykówki. Nadeszła mnie ochota by zagrać. W końcu i tak jestem w ciuchach od ćwiczeń chorografii. Wzięłam piłkę i kozłując trafiłam za 3 punkty.
- Całkiem nieźle. - powiedział Maxi.
- Dzięki.
- Ja zrobiłbym to lepiej.
- Ta jasne. Pokaż na co cię stać.
- Patrz i się ucz !
Maxi zabrał piłkę i zaczał kozłować , a następnie wykonał obrót i chciał strzelić z a 3 ale niestety mu się nie udało.
- Widzisz jesteś trochę zbyt niski do tego koszaa.
- Po mamusi.
- Następnym razem pogódź się z tym, że jestem lepsza.
- Że co ?!
- Jestem lepsza.
- No może w koszu tak , ale w nożnej byś przegrała.
- Kiedy i gdzie?
- Jutro. Boisko obok. 15.00
- Okey. Lepiej zacznij się bać.
- Taa chyba ty !
- Pa.
- Pa - rzucił Maxi i oboje ruszyliśmy w przeciwne strony. Z jednej strony nie miałam ochoty wracać do domu ze względu na Diego, a z drugiej musiałam wziąść prysznic i się przebrać , bo nie za przyjemnie pachniałąm. W końcu wybrałam kierunek dom.
- Jestem .- powiedziałam kiedy weszłam.
- O Violu. Myślałam , że przyszłaś z Diego.
- Nie. Trochę sie posprzeczaliśmy.
- A nie wiesz gdzie mógłby być.?
- Nie mam pojęcia. Może z jakimś kolegą...
- Możliwe...
- Idę wziąść kąpiel i się przebrać.
- Dobrze. Zaraz podam kolację.
- Okey.
Poszłam na górę i zabrałam ze sobą , rzeczy. Napełniłam wanne ciepłą wodą i nalałam płynu. Zrzuciłam z siebie ubrania i zanurzyłam się w ciepłej wodzie. Nie siedziałam zbyt długo bo jakieś 10 minut. Cały czas myślałam o sytuacji z szatni. Powoli wyszłam z wanny. Wytarłam moje ciało i ubrałam się .
Zjadłam kolację i wyszłam. Umówiłam sie z Fran i Cami w jakimś miejscu ale nie wiem gdzie mam tylko po dany adres. Gdzie one mnie ciągną.?!\
~.~
Jest ! Sorry, że tak długo, ale dostałam niesłuszną uwagę. Spokojnie już to jakoś załatwiłam więc rozdział drugi będzie jakoś w środę. Może nawet we wtorek. O ile ktoś przeczyta te wypociny. Mam nadzieję że komuś sie spodoba. Pliss dajcie komentarz. i Wesołych !!! :D

MEGAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA
OdpowiedzUsuńSerial jest mi na prawdę nie znany, ale podoba mi się Twoje opowiadanie, oby tak dalej :)
OdpowiedzUsuńhttp://my-world-is-your-name.blogspot.com/
▬ ♣ ▬
Zapraszam na ostatni rozdział, pierwszej części tak zwanej próbnej. Jeśli dobrze pójdzie zacznę drugą, kto wie co czas pokarze.